Naleśnik

Jakiś czas temu na nasze ranczo przypałętał się pies. Bardzo cieszył się jak chciało się go pogłaskać, ale na samo głaskanie nie pozwalał. Zadomowił się na tyle, że dostał nawet swój pseudonim -  Racuch. Przez cały dzień czatował na wychodzących z domu ludzi i towarzyszył im, cokolwiek na podwórku robili. Za samochodem też niestety gonił, co przyniosło na niego zgubę. Zmierzył się z ciężarówką i uległ.

Niedługo potem okazało się, że Racuch to była ona, w dodatku zostawiła po sobie potomstwo, ślepego jeszcze szczeniaka, suczkę, która została wykarmiona i, tym razem już z premedytacją, nazwana Naleśnikiem. Gdy już nieco się oswoiła i koordynację ruchów trochę poćwiczyła, nos zaczęła wyściubiać na dwór, dzięki czemu kilka zdjęć można mu było zrobić:)

Naleśnik

Naleśnik

Najbardziej zaprzyjaźniła się z najmłodszymi na ranczu. Następne zdjęcie może się wydać się drastyczne, ale nikomu nie dzieje się krzywda. Naleśnik uwielbia takie zabawy, nigdy nie sprzeciwia się lataniu do góry nogami ;)

Naleśnik

Wystawa motocykli zabytkowych - Pasaż Grunwaldzki, Wrocław

Indian

Wystawę motocykli zabytkowych w pasażu uznałem za super okazję do potrenowania z nowym aparatem. Jak na drugi dzień pstrykania jestem całkiem zadowolony z wyników. Szczególnie ze zdjęcia powyżej. Przedstawia ono Indian, model Chief, w wersji cywilnej.

Ze wszystkich wystawianych okazów najbardziej zainteresowała mnie jednak wersja militarna tego samego motocykla.

Indian

Taką właśnie surowość i toporność chcę osiągnąć w przypadku swojej Kawasaki na początek przyszłego sezonu. Jeśli się uda, będzie to chyba pierwszy japoński motocykl o militarnym feelingu na dzikim zachodzie.